– Nie miałem przy sobie. Została w samochodzie. Ale komórka mi zdechła.

Wzruszyła ramionami. Nagle poczuła się młoda i głupia.
Nicka.
Zawahała się. Nie był to najwłaściwszy moment, żeby opowiedzieć mu o gwałcie i o tym, że być może Ross jest
- Nińa - powiedziała, spłoszona. - Dios, przestraszyłaś mnie. Och, przepraszam. - Przez chwilę słuchała głosu
- Przykro mi, ¿e cie rozczarowałem.
odziedziczyc wiekszosc majatku. Poniewa¿ jednak Rory jest
zauwa¿yła go dotad, co było mu bardzo na reke. W pewnej
Musi stad uciec, wydostac sie z tego nieprzyjaznego, obcego
amnezje. Ktos postanowił nie czekac, a¿ Biggs umrze smiercia
przekrecic. Wyjeła go nie bez trudu i wło¿yła kolejny. To
- Na pewno jest o czym mówić - upierała się Shelby. Niższa od niej Vianca stanęła na palcach i zerknęła jej przez
problem.
plecami do sciany. Dopiero teraz zobaczyła, ¿e w plastykowym
8
mmpersonalloans offer fast personal loans online only needed by usa customers

- Będą nam potrzebne nazwiska. - Oczywiście... ale... on... on prowadził interesy w mieście. Niektóre z nich zakończyły się fiaskiem. - Głowa jej pękała, jakby nagle mózg przestał mieścić się w czaszce. - Cierpiał na depresję? - Josh? Na depresję? Nie wiem. Byliśmy... byliśmy w separacji... ale przecież na pewno to już wiecie, skoro tutaj jesteście. Nie mieszkaliśmy... nie mieszkaliśmy razem od jakichś trzech lat. - Cała zdrętwiała, próbowała zachować spokój. Bez powodzenia. Nagle zrobiło jej się słabo... ciemno przed oczami. - Proszę usiąść, pani Bandeaux. - Dobiegł ją daleki głos. Kobieta chwyciła ją za ramiona i zaprowadziła do salonu. Caitlyn miała nogi jak z waty. - Mój mąż... chciał wystąpić o rozwód. - Gdyby tylko udało jej się zachować spokój do odjazdu policji, gdyby tylko dali jej czas na zastanowienie się. Pozwoliła posadzić się na kanapie. - A pani? - Co ja? - Czy chciała pani rozwodu? - Nie wydaje mi się, żeby mogła teraz na to odpowiedzieć - powiedziała cicho policjantka. Ale Caitlyn chciała odpowiedzieć. Chciała mieć już to przesłuchanie za sobą, jak najszybciej. - Ja... ja myślałam, że znów możemy być razem, ale... - Poczuła łzę na policzku. Josh. Nie żyje? Zdrowy, energiczny, chwytający życie za jaja, Josh? Nie... nie mogła uwierzyć. To niemożliwe. Rozpłakała się na dobre. Ktoś, pewnie ta kobieta, podał jej chusteczkę, stłumiła szloch, ale łzy wciąż spływały strumieniami po twarzy. - Czy miał kłopoty finansowe? - Nic mi nie wiadomo. Nic konkretnego. - Ale zawsze brakowało mu pieniędzy. Zawsze cierpiał na chwilowy brak gotówki, zawsze przecież pożyczał od ciebie. - Czy był z kimś związany? Wiedziała, że o to zapytają. Nie wiedzieć czemu wspomnienie niewierności męża przywróciło jej zdolność logicznego myślenia. - Tak - przyznała i poczuła ból. Czym innym było żądanie rozwodu, a czym innym afiszowanie się z kochanką. - Nazywa się Naomi Crisman. - Jak ją poznał? - Nie jestem pewna, ale myślę, że spotkali się na jakiejś imprezie dobroczynnej. - Powoli przychodziła do siebie, złowieszcza ciemność rozpływała się. - Josh jest... był filantropem. - Zobaczyła, jak policjanci wymieniają się spojrzeniami, i nagle zdała sobie sprawę, że przyjechali tutaj nie tylko, żeby przekazać złe wieści, ale żeby wyciągnąć od niej informacje. - Zna ją pani? - Ona spotykała się z moim mężem, detektywie - powiedziała i pociągnęła nosem, opłakując męża, który jej nie kochał. - To nie sprzyja nawiązywaniu przyjaźni. - Potarła oczy i wyczuła bandaże ukryte pod rękawami bluzy. - Dziękuję, że przyszliście powiedzieć mi o mężu... Będę chciała go zobaczyć, jeśli to możliwe... ale zadajecie mi tyle pytań, a wspomnieliście, że to może być morderstwo, prawda? - Nie mamy jeszcze pewności.

rodzinna solidarnosc. Bardzo by nam sie przydała. Matce.
1
- Dlaczego oni nie nale¿a ju¿ do naszej rodziny?
Polecany angielski targówek przez klientów.

cytryny pospadały, a herbata chlusnęła na twarz i bluzkę Shelby.

– Owszem, zginęła. Nie potrzebujemy DNA, żeby to wiedzieć. Jej samochód. Jej zwłoki
niebezpieczeństwie.
– Nie przegapiłbym takiej szansy za żadne skarby świata – mruknął Bentz złośliwie.
Najnowsze wiadomości dotyczące pandemii koronawirus w Polsce

tym wypadkiem - powiedziała, a Robert teatralnie przewrócił

Leżą, jakby nadal były w łonie matki. Zupełnie jak bliźniaczki Caldwell.
kobieta w żółtej sukience i okularach przeciwsłonecznych. Stała na przystanku.
– Skurczybyk – mruknął pod nosem.
angielski dla dorosłych praga